Blog zawieszony (...)
W pewnym momencie siadam do komputera, po to tylko, by stwierdzić, że pisanie bloga nie ma sensu. N a j m n i e j s z e g o. Setki myśli, nieobranych jeszcze w słowa [ a zresztą to bezsensowne przecie, jak to jest, jak to jest, że tyle rzeczy nagle traci, nagle staje się tak przyziemnymi kiedy się je wypowie? nie wypowiadajmy zatem. myśli, uczucia, przeżycia, zagubienie, samotność, szczęście w smutku, ła. słowa? nie. ], które chciałabym gdzieś zapisać. Nim wyblakną. Ale nie tu. Nieintymna intymność? Ha, państwu już podziękujemy.
Brawa dla tej pani. Znów się plączę. Yhyy, 'ja coś wiem, ale wam nie powiem'. Pobawmy się w pięciolatków.